Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje Miasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje Miasto. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2015

#minimalizm

#minimalizm
Nie jestem minimalistką. Ale od niedawna czuję niebywałą potrzebę minimalizowania obecności w wirtualnej rzeczywistości. Tak cudownie jest być tu i teraz, bez spinania, uważnie obserwując co się dzieje dokoła, delektując się zapachami, uśmiechami dzieci, ciesząc się z każdej sekundy bo tak szybko uciekają. 

#selfie 
taki typ blogera ze mnie, że jak wpadnę na pomysł strzelenia selfiaka to przybijam sobie pionę i uznaję "ten" dzień za święto państwowe.

#lato
Łapiemy garściami.





wtorek, 25 listopada 2014

Historyjka o chińskim geju

Taka sytuacja.

Syn zapytuje Matkę, na schodach klatki po zajęciach z chińskiego.

Syn: Mamo czy wiesz co znaczy GEJ OŁWEJ.

Matka: A nie masz na  myśli Game Over?

Syn: Niieeeee!!!! GEEEEJJJJ OŁWEEEEEJ

Matka: Okej

Syn: To wiesz co to znaczy? To po chińsku.

Matka: nie wiem ;)

Syn: To znaczy KONIEC ZAJĘĆ.

Matka Aaaahaaaa :) :D

Syn: może znaczyć koniec zabawy, koniec dnia. Zapamiętaj Geeeeej Ołwejjjj

Matka: Zapamiętałam. :)




niedziela, 23 listopada 2014

historia o Wordemordzie z warzywniaka

Piątkowy powrót do domu.  Po drodze zachaczamy o nasz najulubieńszy warzywniak " U Krystyny" przy czym zamiast Pani Krystyny był jej Pan Mąż. 

Taki dialog.  

Ja: Dzień dobry.  Poproszę brokuły,  2 marchewki i paczkę Tygrysków ( chrupki kukurydziane).
Mąż Krystyny: Widzę, że dzieci dzisiaj spokojne. 
Ja: Syn wraca z judo,  a Jaśmina odpadła na trasie. 
MK: :)

Tristan  ( a raczej Agent Pingwin)  : Agencie Sowo,  to nie jest Jaśmina tylko Agent Gekon. 
Wtedy zobaczyłam mały wytrzeszcz oczu u Męża Krystyny i zmarczone czoło.  

Tristan kontynuował: A to jest Wordemord!  
Ja: Wordemord?  Przecież  Pan jest dobry.  

Na twarzy Męża Krystyny rysowało się coraz większe niedowierzanie.  Widać było,  że chce dojść do sedna ale nie wie jak.

Tristan  rozjaśnił nieco sytuację.  
T: Pan jest dobrym Wordemordem bo ma owoce i warzywa i tygryski :)

Mąż Krystyny: 9.50 poproszę 

Ja: Proszę.  A my bawimy się w Agentów i w naszej fabule Wordemord jest zły ale Tristan stwierdził,  że Pan jest dobrym Wordemordem. Rozumie Pan,  wtedy powrót do domu jest ciekawszy :)
Do widzenia. 
Na twarzy MK rysowała się jasność a na mojej ulga,  że nie będzie myślał, ze coś z nami nie Tak:)
A zresztą,  niech se myśli.

niedziela, 12 października 2014

Gdy jest zabawa

Też tak mają wasze dzieci, że niezależnie gdzie są i czym się bawią, to bawią się doskonale? 

Czy to miarka, wkrętak, cegła zabawa jest przednia. I pamiętajcie moja słowa zanim wydacie majątek z myślą, że zaspokoicie w ten sposób potrzeby swojego dziecka. Z doświadczenia wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i w miarę oglądania książeczek lego ;) 

Poniżej małe fotostory z plaży w brzeźnie sprzed dwóch lat.








P.S. KOOOOOCHAM CIĘ SYNU!

poniedziałek, 6 października 2014

TOP 5 MOICH KNAJP


1. W STARYM KADRZE 

 Wyjątkowo urokliwe miejsce. Knajpa z duszą i wyśmienitym menu. Dodatkowym atutem tegoż miejsca jest fakt, że wyświetlane są filmy za friko trzy razy dziennie według zmiennego repertuaru. I nowości i klasyki kina. Kto jest z Gdańska albo w Gdańsku bywa musi zajrzeć na Groblę I. No uwielbiam to miejsce. Ponadto polecam wyśmienite ciasto miodowe i boskiego grzańca.

* zdjęcie pochodzi ze strony cdn.ug.edu.pl

2. Mon Balzac 

 Na pieniądzach nie śpię. Ale przyznam się z ręką na sercu, że zdarzają się takie dni, że nie daję rady zrobić obiadu (dla siebie) a mam ochotę na coś wyśmienitego. Pora Lunchowa w Balzacu jest zawsze smakowita. A wieczorami muza na żywo. A poza tym krem z pomidorów najlepszy jaki jadłam.

*zdjęcie pochodzi z serwisu pomorskie.travel



Ta knajpa urzekła mnie swoim wyglądem, ale również cydrem jaki tu podają. Pomysł na wystrój jest iści marzycielski i bajkowy. Doskonale się tam czuję. Jedyny minus, że nie ma podjazdu dla wózków, ale w kamienicy ciężko zamontować podjazd. Słyszałam również, że w weekendy są wyśmienite tańce.

*zdjęcie pochodzi z serwisu beerpubs.pl



4. BIOWAY - to akurat stołówka z prawdziwego zdarzenia, pyszna stołówka. BIOWAY na Wałach Jagiellońskich w Gdańsku, posiada u góry plac zabaw dla dzieci, dzięki czemu można wybrać się tam wraz z dziećmi i w spokoju zjeść bądź poplotkować z koleżankami przy kawie.

5. Pałac młodzieży - stołuję się w tamtejszym automacie do kawy w oczekiwaniu na syna. Gdy Tristan trenuje judo, a ja się bujam z Jaśminą w chuście. I mając świadomość, że kawa z automatu ma mało wspólnego z prawdziwą kawą to bardzo się cieszę, że jak na kawę instant smakuje całkiem nieźle.

środa, 24 września 2014

Matka w Stoczni

Nie jestem z Gdańska. Ale mieszkam w nim od 7 lat. A mimo to, a może właśnie dlatego fascynuje mnie stocznia. Jej industrialny klimat. Jej bałagan i harmider. Jej szczątki, bo lata świetności ma już za sobą i na naszych oczach znikają jej monumenty.
Przeprowadzę was spacerem po zakamarkach do których zaglądam całkiem często, gdyż stocznię mam 3 minuty od domu. Gdybym mieszkała tu za dzieciaka z pewnością miałabym niezłe miejsce do zabaw (zapewne niebezpiecznych). 



 Stocznia to wielka pamiątka po wielkim zakładzie przemysłowym. Ale obecnie teren stoczni to nie tylko poprzemysłowy bałagan, a również miejsce dla firm, instytucji kultury, muzeów  i klubów. I do tego wątku jeszcze wrócę. 


czwartek, 7 sierpnia 2014

Kulturalne dziecko



Kulturalne dziecko.  Nie mam na myśli tutaj dziecka które zna trzy magiczne słowa, ale małą istotę której nie są obce wyjścia do galerii i muzeów, które zabierane jest na koncerty a muzyka klasyczna nie jest mu straszna.

Zapewne wczesny kontakt dzieci z kulturą wpływa na nie pozytywnie. Poszerza horyzonty, rozwija wyobraźnię i pozwala dziecku poznać otaczający świat w bardziej namacalny sposób. Tristana od najmłodszych lat zabierałam na wernisaże, koncerty, przedstawienia teatralne. Oczywiście nie każda forma Tristanowi przypadała do gustu,  w związku czym zdarzało się, że musiałam pakować się i wracać do domu. 


Nie każdy rodzic lubi obcować  z kulturą więc nie koniecznie będzie widział potrzebę dywersyfikowania przyjemności dla dzieci, komputer i telewizor musi wystarczyć. Nie każdy rodzic znajduje czas. Nie każdy rodzic wie, że takie imprezy  mają miejsce. Nie każdy rodzic ma odwagę zabrać dziecko w teren. 


A warto!


W Gdańsku niebawem rozpoczyna się Festiwal Mozartowski , który pozwoli zmierzyć się z Mozartem . Co roku impreza przyciąga tłumy. Nie bez powodu. Zapraszam zainteresowanych jak i sceptycznych rodziców aby spróbowali ugryźć trochę kultury razem z dzieciakami w czwartek 21-ego sierpnia o 16:30 na polanie obok wozowni w Parku Oliwskim.



Widzimy się niebawem.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Fontanny miejskie



Gdańsk. Środek lata. Żar leje się z nieba. A Ty zamiast na plaży przemierzasz ulice centrum miasta. Zezwolić dziecku schłodzić się w miejskiej fontannie czy kategorycznie zakazać? 
Szczerze powiedziawszy przerażają mnie miejskie fontanny. Żyję w przeświadczeniu, że amatorzy wyrobów winopodobnych i spania pod chmurką lubują się w kąpielach w fontannach. 
Kilka dni temu po raz pierwszy pozwoliłam dziecku skorzystać z tego rodzaju atrakcji. Jednocześnie obawiając się czy mój syn nie nabawi sie trądu albo wyląduję na izbie przyjęć z problemami żołądkowymi.
Do końca nie wiem czy o pozytywnej decyzji przeważył  wszechogarniający skwar, czy radość dzieci pluskających się w niej. Nie ulega natomiast wątpliwości, że mój pierworodny wracał przemoczony do suchej nitki i szczęśliwszy jakby wygrał w totka.