niedziela, 12 października 2014

Gdy jest zabawa

Też tak mają wasze dzieci, że niezależnie gdzie są i czym się bawią, to bawią się doskonale? 

Czy to miarka, wkrętak, cegła zabawa jest przednia. I pamiętajcie moja słowa zanim wydacie majątek z myślą, że zaspokoicie w ten sposób potrzeby swojego dziecka. Z doświadczenia wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i w miarę oglądania książeczek lego ;) 

Poniżej małe fotostory z plaży w brzeźnie sprzed dwóch lat.








P.S. KOOOOOCHAM CIĘ SYNU!

poniedziałek, 6 października 2014

TOP 5 MOICH KNAJP


1. W STARYM KADRZE 

 Wyjątkowo urokliwe miejsce. Knajpa z duszą i wyśmienitym menu. Dodatkowym atutem tegoż miejsca jest fakt, że wyświetlane są filmy za friko trzy razy dziennie według zmiennego repertuaru. I nowości i klasyki kina. Kto jest z Gdańska albo w Gdańsku bywa musi zajrzeć na Groblę I. No uwielbiam to miejsce. Ponadto polecam wyśmienite ciasto miodowe i boskiego grzańca.

* zdjęcie pochodzi ze strony cdn.ug.edu.pl

2. Mon Balzac 

 Na pieniądzach nie śpię. Ale przyznam się z ręką na sercu, że zdarzają się takie dni, że nie daję rady zrobić obiadu (dla siebie) a mam ochotę na coś wyśmienitego. Pora Lunchowa w Balzacu jest zawsze smakowita. A wieczorami muza na żywo. A poza tym krem z pomidorów najlepszy jaki jadłam.

*zdjęcie pochodzi z serwisu pomorskie.travel



Ta knajpa urzekła mnie swoim wyglądem, ale również cydrem jaki tu podają. Pomysł na wystrój jest iści marzycielski i bajkowy. Doskonale się tam czuję. Jedyny minus, że nie ma podjazdu dla wózków, ale w kamienicy ciężko zamontować podjazd. Słyszałam również, że w weekendy są wyśmienite tańce.

*zdjęcie pochodzi z serwisu beerpubs.pl



4. BIOWAY - to akurat stołówka z prawdziwego zdarzenia, pyszna stołówka. BIOWAY na Wałach Jagiellońskich w Gdańsku, posiada u góry plac zabaw dla dzieci, dzięki czemu można wybrać się tam wraz z dziećmi i w spokoju zjeść bądź poplotkować z koleżankami przy kawie.

5. Pałac młodzieży - stołuję się w tamtejszym automacie do kawy w oczekiwaniu na syna. Gdy Tristan trenuje judo, a ja się bujam z Jaśminą w chuście. I mając świadomość, że kawa z automatu ma mało wspólnego z prawdziwą kawą to bardzo się cieszę, że jak na kawę instant smakuje całkiem nieźle.

niedziela, 5 października 2014

Pożegnanie z synem

Żegnacie się ze swoimi dziećmi? Pewnie wiele razy. 
Czy pozostawiacie dzieci w przedszkolu, żłobku, szkole, z nianią czy babcią. 

Ja też często się żegnam (póki co z Tristanem). I tak jak jest to dla mnie naturalne gdy wychodzi do szkoły. Tak czuję się nieswojo zostawiając gdzieś syna na dzień czy dwa. 
Przyznam szczerze, że uważam, że trzeba dać sobie czasem odsapnąć pobyć bez dzieci. I takie kilka godzin spokoju daje mi satysfakcję i czuję się wtedy błogo. Ale jeśli taka sytuacja się przedłuża wpadam w dyskomfort. A tak się składa, że co tydzień żegnam się z moim najukochańszym synem na dwa dni. Gdyż jedzie on do swojego Taty. Oczywiście jedzie tam za moją zgodą i namową. I oczywiście wiem, że to dla niego dobre i wiem, że całkiem nieźle się tam bawi, a mimo to już na wieczór po jego wyjeździe jest mi dziwnie, brak mi kogoś, brak mi tego gadania w uszach, brak mi tego - Maaamoooo. I teraz jak to piszę Titka ze mną nie ma, a wolałabym słyszeć to kręcenie w jego łóżku, posapywanie i kwękanie przez sen.
Nie lubię się dzielić moim synem, nie sprawia mi to już przyjemności, gdyż uwielbiam spędzać z nim czas, jest fantastycznym kompanem do rozmów, podróży i zabawy. 
Kilka godzin błogiej ciszy ok, ale co za dużo to nie zdrowo. 
Kocham tego mojego małego-wielkiego człowieka. 

A wy wariujecie, gdy musicie pożegnać na dłużej swoje dzieci?






środa, 1 października 2014

Bez mojej zgody

Przyszła jesień. Przyszła pora na "jesienny" film.

Widzieliście "Bez mojej zgody"

Ze mnie wyciska hektolitry łez. 

* zdjęcie pochodzi z serwisy film.web

Nie chce się rozpisywać o postępowaniu filmowej Matki, ani o etyce jej zachowania. Tylko chciałabym powiedzieć, że jestem w stanie ją zrozumieć. Jestem w stanie zrozumieć jej nieustępliwą walkę o chorą córkę, jestem w stanie zrozumieć jej brak akceptacji dla trudnej sytuacji i kontrowersyjne decyzje względem drugiej córki. Rozumiem nawet fakt bycia głuchą na głos chorej dziewczynki. Wszak jak się kocha, jak się kocha dziecko, pożegnać się może być bardzo trudno. Mimo swojej ogromnej empatii i wrażliwości, podejrzewam, że akurat tego uczucia nie umiem sobie wyobrazić. Nie mam pojęcia jak to jest żegnać się (mimo tego, że w życiu przyszło mi żegnać się z bardzo bliskimi osobami) ze swoim dzieckiem i nie chcę poznać tego uczucia na własnej skórze. 

Z całego serca polecam tę produkcję. I na koniec chciałabym powiedzieć, że miłość do dziecka to wyjątkowa miłość, niepowtarzalna, nieporównywalna do żadnej innej miłości. Dla mnie dzieci to największy skarb i można mi pieprzyć o luksusach, kosmetyczkach, fryzjerach, ciuchach, wycieczkach, samochodach a i tak więcej radości będzie mi dawać wycieranie nosa moim zasmarkańcom. Życzę sobie, aby dane mi było przeżyć w zdrowiu z moimi dziećmi jeszcze wiele wiele lat. I wam też tego życzę. Idę wydmuchać nos. Dobranoc.

czwartek, 25 września 2014

Naturalny czy CC ?



Przyznam się wam do czegoś szczerze. Nie lubię dramatyzowania. I jak nie lubię panikowania (co oczywiście nie oznacza,  że sama nie panikuję). Ale też nie lubię tego współczesnego wymagania. Wszystko ma być tak „jak chcę” bo ja tak chcę i już. Płacę to wymagam. I tak niestety również część z nas podchodzi do kwestii porodu. Ale poród to nie produkt który można obejrzeć i kupić taki jaki chcemy, taki jak nam się podoba. Poród to finał przedsięwzięcia jakim jest powstawanie nowego człowieka. Poród to coś unikatowego, wyjątkowego i niepowtarzalnego. Poród to sprawdzian. Poród to pamiątka. 



KAŻDY PORÓD JEST INNY 

Jego przebieg zależny jest od setki czynników. Od miejsca gdzie rodzimy, zmiany która właśnie nas obsługuje, ich samopoczucia, naszego samopoczucia, samopoczucia naszego partnera, etapu ciąży w którym jesteśmy, bóli, naszej wytrzymałości na ból, naszej wrażliwości, wrażliwości naszego partnera, wrażliwości personelu, naszego nastawienia itp itd.

Teraz to  jestem cwaniara, bo mój drugi poród zapamiętałam jako piękny (nie to co pierwszy). Wszakże taki był, bo przecież chciałam żeby taki był. Za drugim razem chciałam rodzić naturalnie, bo za pierwszym razem miałam cesarkę i była ona dla mnie jedną wielką traumą. Teraz miało być inaczej i było. Był ze mną  partner, był czuły i opiekuńczy. Był świetny personel (ukłony dla PCT), wspierający i wrażliwy. Były godne warunki, słowa otuchy. Mimo ogromnego bólu, którego dane mi było doświadczyć. Wiem, że było warto. Wiem że było wspaniale i chciałabym to powtórzyć, nie tylko dlatego, że owocem bólu jest moja piękna Jaśmina. 



Dzięki temu egzaminowi czuję się jako 100% matka (nie twierdząc zarazem, że mamy po CC nie są 100%-towe). 

Ale wiem, że nie każdy wspomina to tak pięknie i wiem, że nie każdy może. Gdyż na salach porodowych dzieją się również dantejskie sceny, które skutkują niekiedy traumą na całe życie. Które odzierają kobietę z godności, które zabierają jej poczucie własnej wartości i krzywdzą psychikę na długo, a czasami na zawsze. 
 
I mimo tego, że uważam, że poród naturalny to ta lepsza droga do przyjścia na świat nowego człowieka, to wiem sama po sobie, że nie zawsze to jest możliwe. I tak jak jestem przeciwna kobiecym widzimisię odnośnie świadomego zakończenia ciąży przez CC, to niestety czasami (coraz częściej) los decyduje o operacyjnym zakończeniu ciąży dla dobra dziecka i matki. 

Drogie Panie. Do porodu warto się przygotować. I umysł i ciało. Przyjąć, że będzie co ma być i pozytywnie nastawiać nasze zwoje i tkanki. Świadomie poszukać miejsca gdzie chciałybyście rodzić, czy będzie to placówka medyczna, czy dom. Świadomie zdecydować z kim chciałybyście rodzić, czy będzie to partner czy przyjaciółka (obecność kogoś bliskiego uspokaja i wzmaga poczucie bezpieczeństwa, bo w bólach nie zawsze myśli się racjonalnie). I przede wszystkim zanim zdecydujecie się na wykupienie odpłatnej cesarki w prywatnej klinice, straumatyzowane opowieściami koleżanek, poczytajcie o możliwych powikłaniach wobec siebie i dziecka. Bo nie jest to kosmetyczny zabieg tylko operacja z prawdziwego zdarzenia.
Życzę wam wszystkim pięknych porodów. Cudownie wyrozumiałych i wspierających ludzi przy was podczas tego „najważniejszego” sprawdzianu w życiu. I słuchajcie swojego ciała, bo ono nigdy nie kłamie.

środa, 24 września 2014

Matka w Stoczni

Nie jestem z Gdańska. Ale mieszkam w nim od 7 lat. A mimo to, a może właśnie dlatego fascynuje mnie stocznia. Jej industrialny klimat. Jej bałagan i harmider. Jej szczątki, bo lata świetności ma już za sobą i na naszych oczach znikają jej monumenty.
Przeprowadzę was spacerem po zakamarkach do których zaglądam całkiem często, gdyż stocznię mam 3 minuty od domu. Gdybym mieszkała tu za dzieciaka z pewnością miałabym niezłe miejsce do zabaw (zapewne niebezpiecznych). 



 Stocznia to wielka pamiątka po wielkim zakładzie przemysłowym. Ale obecnie teren stoczni to nie tylko poprzemysłowy bałagan, a również miejsce dla firm, instytucji kultury, muzeów  i klubów. I do tego wątku jeszcze wrócę. 


czwartek, 18 września 2014

Recepta na dobre wychowanie

Spędzało mi to sen z powiek gdy oczekiwałam na przyjście na świat Tristana.
Czy będę dobrą Mamą? Czy Tristan będzie szczęśliwym dzieckiem? Czy podołam jego wychowaniu?

Po sześciu latach jego życia mam pewność, że wszystkie (powiedzmy) decyzje względem jego które podjęłam były słuszne. Oczywiście finalny sąd nastąpi za jakieś 20 / 30 lat gdy mój syn będzie dojrzałym człowiekiem i miejmy nadzieję szczęśliwym. Bo to moim zdaniem mogę uznać za wyznacznik dobrego wychowania. 
Nie podejmuję tematu Jaśminy, bo z nią nie miałam  zagwostek tego typu.

Do rzeczy! 

1. Nie ma jednej recepty na wychowanie dziecka. Ile dzieci, tyle rodziców i sposobów aby przekazać "to" co przekazać chcemy. Myślę, że każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko i rady innych mało kiedy skutkują. 

2. Dawanie dobrego przykładu

Po prostu, jesteśmy wzorem dla naszych dzieci  i przekaz niewerbalny jest bardziej wiarygodny niż werbalny.

3. Sukces tkwi w szczegółach 

Czasami małe problemy z dzieckiem mogą przerodzić się w regularną wojnę. Wtedy do akcji wkroczyć musi wyobraźnia rodzica który, znajdzie sposób jak podejść dziecko, jak opowiedzieć mu historię która go urzeknie i sprawi, że już więcej nie rzuci się na ziemię w sklepie i w epileptycznym szale będzie wykrzykiwać nazwy lego które są mu niezbędne do godnego życia. Zdaję sobie z tego sprawę, że czasami ma się deficyt cierpliwości i wtedy pozostaje jedynie  liczyć do 10. Ale pewnie większość przybije mi pionę że resztką sił warto z siebie wykrzesać inwencję w celu zażegnania konfliktu. Bo później okazuje się, że to było takie proste!


4. Czas. 

Bez poświęconego czasu na wychowanie nie ma mowy o wychowaniu. Bo jest to świadome działanie nakierowane na ukształtowane małego człowieka.
Żadne pieniądze, żadne zabawki, słodycze inne przekupstwa nie przyniosą takiego efektu jak poświęcony czas. Czas na rozmowę, na bliskość, na bycie ze sobą.

5. Miłość

Dużo pisać nie muszę. Bez miłości nie ma dobrego wychowania. Bez miłości nie można wychować szczęśliwego człowieka. Nie szczędźcie czasu na miłość i nie szczędźcie miłości w zamian za inne uciechy. Nie ma nic ponad miłość lepszego!


P.S. W wychowaniu kluczowa jest również umiejętność liczenia do 10 , a nawet do 100. ;)